Świadectwo ojca, cierpiącego z powodu syndromu postaborcyjnego:
Jestem naukowcem, człowiekiem, którego zawsze pasjonowało poznawanie świata i jego tajemnic. Wstyd się przyznać, ale nie miałem elementarnej wiedzy na temat początków życia ludzkiego ani też świadomości, że zabijam własne dziecko.
Jak większość mężczyzn nie uważałem tego czynu za jakieś szczególne przestępstwo.
W moich czasach nie było na ten temat żadnych dostępnych publikacji i nikt o tym nie dyskutował. Był to temat tabu nawet w Kościele, do którego czas od czasu nawet uczęszczałem – bez większego zaangażowania.
Gdybym wtedy wiedział to, co wiem dziś, i znał konsekwencje mojej tragicznej decyzji, nigdy bym się do tego nie dopuścił. Nigdy bym nie strzelił tej samobójczej bramki, skazując na cierpienie żonę, którą poślubiłem z miłości, a która z tego powodu przeszła gehennę.
Cierpienie, które przyszło po latach, zwaliło mnie z nóg. Wyniszczające poczucie winy i wyrzuty sumienia, nie dające mi spokoju, topiłem w alkoholu, który stał się dla mnie ostatnią deską ratunku.
Chciałem zapomnieć i nie myśleć o dzieciach, których nie ma i nie będzie, o przegranym życiu, zmarnowanych szansach.
Często wyładowywałem swoją złość na żonie i byłem wobec niej agresywny. Myślę, że w głębi serca miałem do niej podświadomy żal, że zbyt łatwo uległa u jako matka nie walczyła o nasze dziecko, i poświęciła dla mnie w imię miłości.
A ja wtedy o miłości niewiele wiedziałem. Nie doświadczyłem jej w domu rodzinnym ani nie powiedziano mi o niej w szkole, nie spotkałem też ludzi, którzy by się naprawdę kochali.
Dla mnie miłość wtedy to była fascynacja, dobry seks i atrakcyjna dziewczyna. Nic nie wiedziałem o budowaniu miłości na ewangelicznych wzorcach.
Bardzo żałuję tego co zrobiłem i dziękuję Bogu, że dał mi czas na naprawienie krzywd. Krzyż, który dźwigam jest dla mnie pokutą, za którą jestem wdzięczny Bogu, bo niosę go razem z Krzyżem Chrystusa i idę ku zwycięstwu.
Jestem wdzięczny Bogu za modlitwę uwolnienia od ciężaru winy, która mocno przeorała moje serce.
Dziś wiem, że nie można budować domu na zgliszczach, że życie i śmierć nie mogą chodzić ze sobą w parze – tak jak nie mogą ze sobą zaprzyjaźnić miłość i nienawiść. Kazimierz
ps. Świadectwo zostało opublikowane w książce Wiesławy Kowalskiej ” Uwolnienie z ciężaru winy po grzechu aborcji”.
ps. Jeżeli jesteś ojcem i cierpisz z powodu utraty dziecka poprzez aborcję, zapraszamy na Rekolekcje Winnica Racheli – Trójmiasto